Wszystko przez fakt pięcia się w całej hierarchii coraz wyżej i wyżej, bo zadania nie są sposobem na zdobywanie wyłącznie punktów doświadczenia oraz waluty, a często stanowią klucz do kolejnej zawartości. Innymi słowy, jeśli kupujecie cały setting tej gry, to się nie rozczarujecie, bo po prostu design questów, fabuły i całej otoczki dążenia do “lepszego siebie” jest w tej grze wręcz majstersztykiem. Gothic jest dla mnie równie ważną serią gier RPG, jak Wiedźmin, ale daleko mi do kultysty i kogoś, kto zna każdy zakamarek całej trylogii. Innymi słowy, oryginalnego Gothica znam, grałem w niego niezliczoną liczbę razy, ale ponad dekadę temu, więc choć wszystkie główne ścieżki i ogólny charakter rozgrywki doskonale pamiętam, to nie podchodziłem do Gothic 1 Remake jak do świętej krowy.
- Dlatego nasi doświadczeni redaktorzy samodzielnie testują każdą grę, analizując jej jakość pod kątem fabuły, mechaniki i oprawy wizualnej.
- Wówczas potrafią sprawnie przeszukiwać teren, zaglądać w każdy kąt i wzywać posiłki.
- Pokazujemy screeny z poszczególnych etapów gry i oceniamy tytuł w systemie pięciostopniowym, wskazując zarówno zalety, jak i słabsze strony.
- Przed premierą pojawiły się też obawy o płynność gry na PC, jednak problem ten udało się rozwiązać – być może pomogło przesunięcie premiery o dwa miesiące.
- Swoją drogą, pod klawiszem Tab jest ukryta funkcja skupiania się na konkretnym wrogu rodem z serii Dark Souls, więc oryginał nie został tutaj tylko przeniesiony, ale też ulepszony.
- Wprawdzie poziom “Gothic” coś tu sugeruje, ale nie chciałem ryzykować i wybrałem poziom trudny, aby mieć pewność, że gra wyciśnie ze mnie wszystko w kwestii tej drogi “od zera do bohatera”.
Kvark – recenzja. Czeski boomer shooter i atom, czyli retro pełną gębą
Jestem jednocześnie pewien, że z czasem gry ten zbiorek irytujących głupotek w gameplay’u urośnie, bo im dalej w las, tym zawsze jest mniejsze pokrycie testerskie. Prosimy o pomoc w zapewnieniu jeszcze lepszych wrażeń z dokonywania zakupów poprzez wypełnienie poniższego kwestionariusza.
Tego kombinatorstwa i dorabiania się na boku w Gothic 1 Remake jest cała masa, bo eksploracja często owocuje np. W eliksiry zwiększające na stałe nasze statystyki, a skrzyń do otwarcia w tej grze jest tyle, że zachwycicie się zupełnie nowym systemem otwierania zamków, który jest równie trudny co satysfakcjonujący. Tak naprawdę od samego początku gry możemy otworzyć każdy zamek, ale do łatwych czynności to nie należy, bo sprowadza się do mozolnego ustawiania połączonych ze sobą zapadek do konkretnej konfiguracji. Chociaż w Gothic 1 Remake twórcom udało się zachować ducha oryginału, to poza nowym systemem otwierania zamków czy wspinaczką (chyba że czegoś nie odkryłem), nie postarali się w kwestii rozwijania największego wyróżnika gry – żyjącego świata.
Przeskakiwanie między walką wręcz a walką na dystans przebiega tu płynnie i w naturalny sposób wynika z projektu gry. Gra zaczyna się od katastrofy samolotu, z której jako jedyny ocalały wychodzi nikomu nieznany żołnierz – James Bond. Scenki te są sprawnie przeplatane z grywalnymi fragmentami, zapewniając wrażenie przyjemnego „płynięcia” przez grę, które pozostaje z nami do samego końca. Warto jednak pamiętać, że oba te światy funkcjonują jako całkowicie niezależne tryby z osobnymi plikami zapisu. Oznacza to, że dotychczasowe postępy z poprzedniego sezonu nie zostaną automatycznie przekonwertowane na nową zawartość.
Twórcy zastosowali jednak sprytną sztuczkę, aby urozmaicić momenty wymiany ognia. Amunicji zazwyczaj mamy jak na lekarstwo, a wszelkie większe pukawki zdobywamy jedynie po pokonaniu wrogów. Na mapach nie brakuje też wybuchowych rur i butli z gazem czy podwieszonych elementów, które za pomocą jednego celnego strzału możemy zrzucić kilku przeciwnikom na głowę. W grze znajdzie się kilka momentów, w których czuć ducha Hitmana, choć raczej w wersji light. Większość misji zaczyna się w zatłoczonych lokacjach – czy to w brytyjskim klubie nocnym, na ekskluzywnym konkursie szachowym w zamku w Karpatach, czy na zorganizowanym przez giganta technologicznego raucie.
- Zwłaszcza po wybraniu trudnego poziomu trudności, który jest najpewniej najbliższy oryginałowi, co poczułem na własnej skórze, bo licznik zgonów ewidentnie zbliża się już do setki.
- Zamiast wypuszczać na sklepowe półki tradycyjne, pudełkowe wydanie, deweloperzy postanowili zrezygnować z wydawania nowej gry, oferując w zamian gigantyczny pakiet startowy F1 26 w formie zaawansowanego patcha do dotychczasowej platformy.
- Na mapach nie brakuje też wybuchowych rur i butli z gazem czy podwieszonych elementów, które za pomocą jednego celnego strzału możemy zrzucić kilku przeciwnikom na głowę.
- Zazwyczaj skorzystanie z jednej ścieżki fabularnej zamyka przed nami pozostałe, a w celu odblokowania wszystkich osiągnięć będziemy musieli powtórzyć misję kilkukrotnie.
- Większość czasu spędzamy tutaj na piekielnie długich prostych oraz w sekcjach bardzo szybkich łuków, gdzie margines na błąd jest minimalny, a adrenalina buzuje we krwi od startu do mety.
- Rozumiem decyzję, aby uczynić je w miarę prostymi na rzecz dynamiki rozgrywki, ale od ojców serii Hitman oczekiwałbym nieco więcej.
- Znacznie częściej z gry wybijał mnie zresztą nie brak informacji, a głos naszego bohatera, który na tle pozostałych postaci często brzmi niewspółmiernie źle.
To podejście doceniają użytkownicy, dla których oceny gier są równie ważne, co uczciwe przedstawienie ich mocnych i słabych stron. Doceniam również proces wzmacniania postaci, który jest realizowany zarówno przez wyposażenie, jak i zdobywanie kolejnych poziomów, a tym samym zwiększaniu swoich statystyk oraz umiejętności walki. W Gothic 1 Remake ciągle czuć wzrost potęgi z każdym ulepszeniem, wymianą broni czy wreszcie ubraniem pierwszego ubrania, amuletu lub pierścionków.
Wrażenia z grania w Gothic 1 Remake
Podstawą jest tu zegarek pozwalający nam hakować okoliczną elektronikę, a także podświetlać istotne miejsca i położenie wrogów. Wspomniane wcześniej trujące strzałki w smartfonie dezorientują przeciwników i sprawiają, że odchodzą oni na bok, torując nam drogę. Laser na pasku nie tylko oślepia wrogów, ale pozwala też bezszelestnie otwierać zamknięte drzwi. Pióro strzelające rakietami i aparat emitujący falę sejsmiczną potrafią co prawda narobić trochę hałasu, lecz skutecznie unieszkodliwiają nawet kilku przeciwników jednocześnie. Rozumiem decyzję, aby uczynić je w miarę prostymi na rzecz dynamiki rozgrywki, ale od ojców serii Hitman oczekiwałbym nieco więcej.
Większość czasu spędzamy tutaj na piekielnie długich prostych oraz w sekcjach bardzo szybkich łuków, gdzie margines na błąd jest minimalny, a adrenalina buzuje we krwi od startu do mety. Warto uspokoić tradycjonalistów – madrycki obiekt nie zastępuje w kalendarzu klasycznej Barcelony. Oba hiszpańskie wyścigi są w pełni dostępne w grze, choć na nowym, miejskim torze przyjdzie nam rywalizować wyłącznie za sterami najnowocześniejszych maszyn. Prawdziwą perłą w koronie omawianej aktualizacji jest jednak całkowicie nowy, zaprojektowany na bazie wczesnych danych inżynieryjnych tor w Madrycie. To hybrydowy, liczący 5,4 kilometra obiekt, który rzuca graczom niesamowite wyzwanie za sprawą aż 22 zróżnicowanych zakrętów. Architektura tej trasy stawia przede wszystkim na bezwzględną moc jednostki napędowej oraz aerodynamiczną sprawność maszyn przy najwyższych prędkościach.
Recenzja Cronos: The New Dawn (PS . Najlepszy, PRLowski Dead Space… z kotami
Chciałem po prostu dobrej gry wiernej oryginałowi, aby raz jeszcze przeżyć znaną mi historię bezimiennego skazańca w Górniczej Dolinie i stawić czoła wyzwaniu drogi “od zera do bohatera”. Produkcja oferuje świetnie zbalansowaną i angażującą kampanię, a płynne przechodzenie między otwartą westace casino eksploracją, skradaniem, walką i filmowymi sekwencjami nie pozwala się nudzić. Twórcy doskonale rozumieją, za co świat pokochał agenta 007 i sprawnie przełożyli to na język gier wideo. Ale choć uproszczone skradanie i mniejsza spostrzegawczość wrogów wpisują się w tę konwencję, to od ojców serii Hitman oczekiwałbym w tej kwestii nieco więcej. O ile skradanie jest dość proste, to naprawdę zaskoczyła mnie złożoność systemu walki wręcz.
Empire of Ants. Recenzja, dla której wkroczyłem do świata mrówek
Daleko jest mu bowiem do tego, co możemy zaobserwować w takim Kingdom Come Deliverance 2, bo przykładowo, dlaczego strażnicy w obozach nie mają nic przeciwko temu, że w nocy biegamy bez pochodni? Dlaczego nikt nie reaguje w kopalni, kiedy przyciągam do wojowników kolejne pełzacze, które często zabierają ze sobą kilku kopaczy? Dlaczego nikt nie patrzy na mnie krzywo w Starym Obozie, kiedy poruszam się w stroju kopacza Nowego Obozu? Twórcy mogli wycisnąć z tego wszystkiego jeszcze więcej, ale im się to niestety nie udało. Podkreślam, że nie jest to recenzja po przejściu całej gry, a jedynie wrażenia po kilkunastu godzinach grania.
Recenzja Ghost of Yotei (PS . Więcej, mocniej, bardziej, ale z umiarem
Niecodziennej, futurystycznej technologii jest tu naprawdę sporo, przez co First Light znacznie bliżej do klimatu filmów z Brosnanem niż przyziemnej sagi z Craigiem. Gra nie stroni też od niewymuszonego humoru i zręcznie balansuje na granicy kiczu. System ten steruje ruchomymi elementami przedniego i tylnego skrzydła w czasie rzeczywistym. W trybie domyślnym bolid generuje potężny docisk, co pozwala na stabilne i pewne pokonywanie zakrętów oraz precyzyjne hamowanie.
Twórcy zaś postąpili wręcz karygodnie z perspektywy starego wyjadacza i przeciwnika poziomów trudności w takich grach. Dodali bowiem do gry poziomy trudności i nawet nie wskazali, który z nich powinien wybrać taki gracz, który pragnie przygody zbliżonej do oryginału. Wprawdzie poziom “Gothic” coś tu sugeruje, ale nie chciałem ryzykować i wybrałem poziom trudny, aby mieć pewność, że gra wyciśnie ze mnie wszystko w kwestii tej drogi “od zera do bohatera”. Wątki postaci splatają się ze sobą, działalność poszczególnych obozów również ma wiele wątków wspólnych, a my pomimo pełnienia często funkcji chłopca na posiłki, nie czujemy aż tak ciężaru odwalania kurierskiej roboty.
Wprawdzie Gothic 1 Remake wygląda zjawiskowo i trudno mu to odebrać, ale zachwyty zwłaszcza w terenie są okazjonalnie niszczone przez doczytywanie się tekstur w oddali, o czym przypomina nam każde wczytanie gry. Twórcy bowiem zamiast ukryć cały “setting up” świata po wczytaniu jego stanu, pokazują go nam bez żadnego wstydu. Teraz czas na błędy, które można podzielić zarówno na te drobne, jak i uderzające w radość pozyskiwaną z gry. Pomiędzy misjami będziemy regularnie odwiedzać Q, który zaopatrzy nas w kolejne technologiczne cuda.